Gazeta Furlandzka Czerwiec 2006 r. r. Wydarzenia gazeta.furlandia.net 2
Do 1 strony | Do 2 strony | Do 3 strony
<
Na prawdę było tam przyjemnie...
Z klawiatura wsrób bajtów...

W pierwszym wydaniu dzialu turystycznego jakim bedzie ZKWB, o ile będzie się chciało dalej pisać udamy się do państwa tajemniczego, dla większości. Państwo wogóle nie istnieje, inni mówią. że to tylko legenda, a co poniekórzy, że to tylko plotki. Dzisiaj, jako Pierwszy Trapper polskich mikronacji postaram sie obalić wszystkie plotki o tym państwie i udowodnię, że na prawde istnieje. Z moja klawiatura firmy "hp" i myszką firmy tej samej udajemy się do "Państwa Świetlików" lub, jak niektórzy mówia pieszczotliwie, poklikamy do "Świetlikowa"

Otwieramy FireFox'a (www.firefox.pl) I udejemy się do http://swietliki.only.pl/, jak sama nazwa wskazuje po drugiej stronie liczą się tylko świetliki. Na granicy celników nie ma, nie ma równiez budek (tak dla ściemy), zapory drogowej tez tutaj nie znajdziesz, jedynym znakiem że wkraczamy do Świetlikowa jest znak:
"Ty który tu wchodzisz
Porzuć wszelkie reguły
zdrowego rozsadku, którymi
sie dotychczas kierowałeś."

podpisane: Świetlik Pólnocy i Świetlik Południa (kimkolwiek oni sa). Idziemy dalej, odważni niczym Menelaos ku ratunku swej ukochanej Helenie. Widzimy pierwsze budynki, inne tabliczi z tajemniczymi napisami Kokonik oraz Sakura, ciekawe co to znaczy - myślę sobie. Piekny, ogromny znak "Panstwo Swietlików", drogowskaz "Swiatlikowy Puch", jak sie pozniej dowiedziaem stolicy tegoz panstwa, jakze przyjemna nazwa, a nie jakas Warszawa, albo Gliwice i Borów:) Przy ulicy widac trzy budyneczki, "zamieszkaj u nas" to zapewne jakis urzad meldunkowy, wejdzmy do srodka i poobserwujmy, w przejsciu slyszymy jakis dziewaczny dzwiek, cos typu "Ziuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!" widzimy ksiege meldunkowa, ooo, Kokonik i Sakura to inne miejscowosci:) Szybkim ktorkiem odwiedzmy pozostale dwa budyneczki, jeden to miejsce dyskusji (zapis: listaswietlikow-subscribe@yahoogroups.com) I staramy sie nie "zejść ze smiechu. Ostatnim budyneczkiem okazuje sie Mikropedia ( http://micropedia.wikia.com/wiki/Swietliki), ale to juz chyba jakas magia, i to rodem z ksiazek Paulo Coelho. Apropo, jego ksiazek ostatnio czytalem Zahira, stety-niestety odlozyem na pólke, moze wroce do niej jak bede gotowy. Wszystkim polecamy lektóre tak Coelho jak i Swietlikowa. Szybkim lotem udajemy sie do stolicy; "Ziuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!! " teraz juz kapuje co to za tajemniczy dzwiek. Miasto niczym z bajki, magia, sztuka i milosc, to wszystko Cie otacza, cos niesamowitego, az chcesz zaczac rozgladac sie za Legolasem, Glorfindel'em czy Galadriela. Cale miasto jest mroczne, ale nie straszne, napisy na budynkach wygladaja juz nieco inaczej, jakby to byla mowa to powiedzialbym, ze maja inny akcent nizeli Ci co zamieszkuja pogranicze. W centrum miasta kilka urzedów(?), wchodzimy do najblizszego "owadzie instytucje" o ile dobrze odkodowalem napis, na moje szczesci pomieszenia wewnatrz zostay zaprojektowane "pod" reszte miasta i dobrze bo kolejny raz tekiego szoku bym nie przezyl. Na wielkiej tablicy opisane najwazniejsze stanowiska w panstwie, z kazdym ministrem mozna sie skontaktowac, jak milo. Mojej uwadze przykuwa nazwa "Palac Swietlików", ledwie o nim pomyslalem a juz tam bylem. (http://swietliki.only.pl/palac/) A tutaj kolejny szok, jak tak dalej pojdzie dostane zawalu i opuszcze Swietlikowo szybciej jak zamierzalem. Piekna rezydencja, wszystko poscielane blekitnym marmurem (taki nie istnieje wiec musi to byc cos innego, choc kto wie?) Czytamy o Metafizycznym Polaczeniu, i od samego progu wita mnie kamerdyner, który wrecz z brytyjska zyczliwosci oprowadza mnie po palacu. Kamerdyner opowiada gdzie sie znajdujemy, przechodzac z jednej sali do kolejnej i kazda nastepna jest jeszcze bardziej magiczna, widze kilka przetargow na urzedy panstwowe, kamerdyner mowi mi ze moge napisac wiadomosc do samego Swietlika Kontynentu! Niesamowita wizyta konczy sie tak samo nagle jak sie zaczela, wracam to owadzich instytucji i ide dalej. Zagladam do "Edukacja i Nauka”, szkolnictwo na wszystkich poziomach; od podstawowego poprzez liceum do wyzszego no i jakie orginalne nazwy! A nie jakis tam Uniwersytet Slonca czy Uniwersytet Krolewski, a ze swietnoscia (a moze swiatloscia) Ra oba uniwerki nie maja nic wspolnego. Tak na szybkiego zwiedzilem wszystkie budynki, I najbardziej mnie zauroczyla szkola podstawowa i liceum, wystrojem jak najbardziej pasuja do osób tutaj sie uczacych. "Wazkozbior insekcikow" to kolejne miejsce jakie odwiedzilem. Calosc jest zapelniona przepisami i prawami, choc nie w takiej ilosci ze przeczytac sie tego nie da. Nic nie bede mowic tylko pozwole sobie zacytowac jeden z praw zapisanych na malutkich tabliczkach:
009 Chrabaszczak Wielki

CHRABASZCZAK WIELKI O NADANIU TYTULÓW
z dn. 52 roku swietlikowego

Insekcik .1.
Machniecie prawym skrzydelkiem.

Insekcik .2.
Nadane zostaja takie oto tytuly dla nastepujacych obywateli:
(a) dla Cedrica Jasnobzyka tytul Bzyczka
(b) dla Marcina Pospiecha tytul Bzyczka
(c) dla Biedronny Calejwkropki tytul Bzyczka

Insekcik .3.
(a) Wymachana powyzej tresc staje sie insekcikiem, który obowiazuje posród ziem Panstwa Swietlików.
(b) Chrabaszczak aktualizuje sie wraz z momentem wymachania.

(-) Swietlik Poludnia

Czyz nie milo sie czyta tak sformuowane przepisy? Az niechce sie ich lamac, no i nic dziwneo ze w tym kraju nie istnieje sadownictwo, choc nie tylko ono. Ostatnim miejsce jakie odwiedzilem byly "Owadzie rozrywki”. W tym miejscy najbardziej zwrocil moja uwage Blog Biedronki, taki malutki, sliczny. Bardzo polecam zapoznac sie z Blogiem Biedronki pod adresem: http://coccinella.mylog.pl/ I w tak milej atmosferze i biedronkowym nastroju pozwole sobie zakonczyc dzisiajsza wizyte w miejscu chyba najbardziej magicznym naszych mikronacji. A dzisiajszego wieczoru pojde poszukac drugiej polówki mojej kropeczki bo Ona musi gdzies tam byc. Dobranoc czytelnicy, dobranoc.

Ten artykul dedykuje Biedroneczce, i nie martw sie, w kazdej rodzinie musi byc zakala taka jak zolta biedronka w czarne kropeczki, tak wiem, Ty sie nie smucisz , Ty poprostu placzesz. Pozdrawiam.

Bogusj
Skomentuj

Bo artysta wszysto widzi na kolorowo...
Kulturalne rozprawa pomiędzy..., Bogusjem, a Kaworu.
Rozmowa Bogusja z Kaworu i Kaworu z Bogusjem tylko przy herbatce, bo Bogusj wczoraj ostro zaszalał i jeszcze mu się w głowie kręci.
1. Kaworu, podogryzam Ci dzisiaj, co nieco przy tej herbatce, o ile mi pozwolisz. Powiedz mi proszę, ile Ciebie jest? No i gdzie?
Zasadniczo jestem jeden, choć to oczywiście zależy od punktu widzenia. Ktoś może powiedzieć, że jest mnie wiele, jak wiele jest natur rzeczywistości. Ktoś może rzec, że przecież coś, co ma dwa skrzydełka nie może być jedno. Że ktoś, kto słucha dark r’n’b i Arcturusa jednocześnie nie może być jeden. Ale skoro nie jestem jeden, to czy jest mnie dwóch? A jeżeli tak, to jak i gdzie powstał drugi? I czy oni razem, to już trzeci? Intuicyjnie odczuwam, że pytanie dotyczy pewnych wątpliwości pewnych osobników. Niechaj zatem oni spróbują rozstrzygnąć, co i jak. A może i nawet, dlaczego? najważniejsze to pytanie w życiu człowieka.
2. Szukasz swojego miejsca, dobrze. Obyś je odnalazł. A z tego, co wiem, to już to zrobiłeś; w "świetlanym" państwie świetlików, zdradź mi tajemnice świetlików.
Tajemnica świetlików mówiąc nieskromnie leży w założeniach państwa budowanym na miesiącach doświadczenia, które zdobywałem. Zresztą pod tym względem na laurach nie osiadam i wciąż staram się wiedzę rozwijać. A wiedza to w sumie dość życiowa, bo badając takie nanospołeczeństwa dowiaduję się, jak zachowują się ludzie i mogę próbować dochodzić, powodów i intencji. Tajemnica Państwa świetlików leży w wyparciu się brudów świata realnego. Brak wyborów, brak parlamentu, o którego składzie decydują obywatele. Brak zaszczytów czy państwowych elit. W końcu humor, pod którym ukrywa się tak wiele niehumoru, że humor wciąż przesłania niektórym prawdziwy obraz Państwa świetlików. Jesteśmy inny, żyjemy po swojemu, żartujemy i bawimy się pośród słodkiego absurdu, jesteśmy sobą. Możemy się realizować, nie kłócimy się i się nie spieramy. Mamy wspólną wizję państwa i nie mamy wizji stale. Co będzie jutro czy co jest dziś - nie ma znaczenia. Nie mamy planów, nie mamy terminów. Nie goni nas czas, nie obrusza materia w przestrzeni.
3. A kim tak w ogóle jesteś? Nazywasz się Kaworu, i nie za wiele więcej o Tobie wiem. Pamiętam jakiś Luindor (powodzenia Stedzie!) Coś jeszcze?
No troszkę tego było. Kilka(naście) inicjatyw w Dreamlandzie na polu kultury czy pracy. Praca na Uniwersytecie w KD na Wydziale Filozofii (dziś robię to samo, ale w Państwie świetlików i mam większą wolność w dawaniu studentom możliwości własnej wypowiedzi, własnego myślenia czy zaangażowania we własną filozofię, a nie dyrdymały wypisywane przez zmarłych głupców). W KD urodziłem się w Luindorze, przeniosłem do Surmali, dalej do Morlandu (do dziś chyba jest to jedyne miejsce, w którym byłem pomocnikiem i dobrze wspominam swego pracodawcę; kompetencja jednak), powróciłem do Luindoru. Coś nie coś tam w Luindorze zbudowałem, przerabiałem go na Szogunat, no i postanowiłem odejść z KD. Gdzieś między tymi dreamlandzkimi zabawami przewinęło się stanowisko premiera w Natanii, druga tożsamość (kwestia kobiecej natury, sam rozumiesz) w Baridasie ,dzięki czemu zrozumiałem ,że nie chciałbym tam mieszkać i może coś jeszcze ,o czym nie pamiętam. Dziś pochłania mnie głównie praca w realu ,muzyka i Państwo świetlików. Piszę również książkę "Współczesna Muzyka Japońska" wybór. I tak się realizuję. Wypowiadam się też ostatnio troszkę na liście dyskusyjnej Wandystanu.
4. Pamiętam, zadymę z tym usunięciem stron nawet moje wypowiedzi takiego szoku w Dreamlandczykach nie wywołują. Zrobili z Ciebie bandytę, powinieneś napisać książkę "Od Bohatera do bandyty" Powiedz mi jak to naprawdę było.
Hehehe. To prawda. Teraz muszę się skupić, żeby sobie to wszystko jakoś przypomnieć, bo minęły już prawie dwa miesiące i od tego czasu mnóstwo się wydarzyło. Było to jakoś tak, że z tygodnia na tydzień czułem się wcale nie lepiej. Próbowałem coś zmienić, poruszyć KD jakby od góry i spróbować robić coś wspólnie, z ludźmi. Bo samemu to frajda, ale radość współpracy jest jeszcze większa. Były jakieś oskarżenia o anarchie autorstwa króla, cała ta zabawa z prawem (w stylu obywatelstwa i inne sprawy). Później kłótnie na listach ,dogryzanie ,oskarżenia. W końcu miałem dość. Nigdy nie czułem się w pełni doceniony i nigdy nie czułem ,żeby ten ogół ludzi był ze mną zgodny w światopoglądzie. Może musiałem do tego dojrzeć. Trudno orzec. No i kropla w morzu - numer GW, oburzenie Shakura, zmęczenie Łukasza Trecio i moje. Początkowo ta właśnie trójka namiestników miała odejść i współtworzyć Państwo świetlików. Stało się inaczej i choć z tego ,co wiem część osób uważała ,że jednak wrócę ,to uznałem ,że dość już marnotrawstwa i pracowania dla kogoś (gdy dowiedziałem się ,że strony ,które robię nie są już moją własnością ,to poczułem jakby mi ktoś kawałek mnie wyrwał i tym bardziej byłem już pewien ,że tworzyć mogę wciąż z radością ,ale już gdzie indziej). Dodatkowo sprawa mojego premierowania. Chciałem rezygnować ze dwa razy dziennie. Dziś wiem ,że jednak nie myliłem się w intuicji i do władzy się po prostu nie nadaję ,a że w Państwie świetlików władza wygląda zupełnie inaczej ,to tam mi dobrze. Podsumowując ,na końcu widziałem już KD jako jedno wielkie szambo ,w którym tzw. elity przyklaskują durnowatym "dziennikarzom" (z szacunku do sztuki dziennikarskiej nie nazwę ich dziennikarzami), którzy niewiele ponad obrazę młodych poetów wypluć z siebie potrafią. Dziś widzę ,że w KD nie raz puszczały mi nerwy i pisałem na liście dyskusyjnej coś ,czego później żałowałem. Denerwowałem się i zbędnie traciłem czas. Od czasu odejścia nie napisałem chyba niczego takiego. Widocznie jestem lepszym v-człowiekiem z dala od KD ,a i chyba KD jest lepsze beze mnie. Strony faktycznie skasowałem ,a później omówiłem z Kaziem Wichurą ,które zostają ,a które nie. Usunąłem też wykłady z UKD. Nie potrafiłem wtedy pozostawić po sobie niczego w KD. Dziś cała złość mi przeszła ,choć gdy teraz pamięcią powracam do tamtych wydarzeń ,to wiem ,że nie mogłem wtedy zrobić inaczej. Nie dlatego ,że ktoś mi zabronił ,ale dlatego ,że moje własne "ja" by mi na to nie pozwoliło.
5. Zabrałeś WWW, ale ono nadal tam jest. Czyli rozumie, że je oddałeś, jednakże nie widziałem, aby ktoś (pomimo wszystkiego) przepraszał Ciebie. Tak, więc, korzystając z okazji Kaworu chciałbym Cię przeprosić. Kaworu Przepraszam. Może nie jestem już 100% Dreamlandczykiem, ale nadal jakaś cząstka tych krain jest we mnie. Tak, więc pozwalam sobie na te przeprosiny w imieniu swoim i tej części Dreamlandu, co nadal jest we mnie.
Okazało się ,że prawo dreamlandzkie (już mniejsza o to, czy faktycznie tak jest czy nie) mówi ,że strony robione dla prowincji są własnością prowincji. Nikt mnie o tym nigdy nie powiadomił ,oczywiście. Nie podpisywałem też żadnych umów. Na niektóre zdjęcia ,których używałem zyskiwałem pisemne lub słowne zgody autorów ,itd. Dziś nie narzekam i jak chcą ,to niech je wykorzystują. Namiestnikiem został Sted ,z pewnością nowe strony zbuduje ,choć może już nie w dwa tygodnie ,jak jego poprzednik.
6. Jak tam herbatka? Może jeszcze jedną?
Z cynamonem i biedronkowymi pancerzykami ,poproszę .
7. Czym się realnie zajmujesz? Skąd "klikasz"?
Praca jest myślę nieistotna, choć zajmuje mi prawie połowę dnia i to prawie przez cały tydzień. Mieszkam w Wielkopolsce, w Poznaniu. Czym się zajmuję? Szukaniem własnego miejsca w życiu, głównie.
8. Teraz weź miętę na trawienie, bo zaczniemy rozmawiać o polityce. Co wiesz o Solardii?
Jakbym miał przytoczyć historię, jak mi to kiedyś Książę Morfeusz, to chyba dnia by nie starczyło. Ale znam mniej więcej rodowód Solardii ,dalej secesja w KD ,no i tak roczek upłynął na chyba mniej lub bardziej bezproduktywnej gadaninie. Choć nie jestem tutaj znawcą ,bo Solardię odwiedzam przejazdem ,to jednak po stronach i ich aktualności stwierdzam ,że Kakuty są bardziej nowoczesne.
9. Patrzysz na Solardię i co widzisz?
Za dużo negatywnej energii. Rozpamiętywania przeszłości, (niby)krzywd, pamiętanie o całej historii ,jakby nie można było jej sensownie spisać i iść dalej. Mało pracy ,mało jakiejś pasji ,siły ,prawdziwej dumy ,że ciężką pracą osiąga się naprawdę wiele. Widzę też ,że Solardia podobnie jak Baridas lubi szukać sobie wroga i na nim niby coś budować. Baridas od miesięcy jęczy ,że brzydki Dreamland ma go w poważaniu i o niego nie dba. Dziś patrzę na wszystko z perspektywy swojego v-państwa ,które buduję w wolnym czasie i choć to ciężka praca ,to sprawia tak wiele radości i satysfakcji ,że nie mogę sobie tego odmówić. I jak czytam na liście dyskusyjnej Baridasu ,że Dreamland ich znieważa ,to zastanawiam się tylko ,czy oni sami zdają sobie sprawę z tego ,jak wielkie brednie wypisują. Państwo świetlików nie prosiło i nie jest uznawane oficjalnie przez żadną mikronację ,a pomimo tego spokojnie rozmawiamy z Wandystanem ,Brugią ,Natanią ,Dreamlandem. Siermiężna Scholandia pewnie też kiedyś machnie ręką na oficjalne papierki. Takie argumenty mam za nic i uważam za zasłanianie własnej niekompetencji. Ten czysto codziennej i ludzkiej. Każdy może mieć pomysły ,każdy może je realizować. Pytanie tylko ,czy mu się chce. No i Solardia gdzieś to podziela ,mi się wydaje. W końcu państwa te są blisko. Mniej rozpamiętywania przeszłości, więcej spoglądania w przyszłość. Solardia to państwo słońca ,a ja na samych stronach tego słońca nie widzę. Na liście dyskusyjnej zresztą też nie.
10. Zależy Ci na uznaniu świetlików przez Solardię? Jak i inne państwa?
Wyprzedziłem pytanie. Nie, nie zależy nam, bo to jak wchodzić do koła wzajemnej adoracji. Istniejemy niezależnie od tego, czy ktoś nam podpisze papierek "Tak ,istniejecie" czy też nie. Istniejemy ,bo chcemy ,bo budujemy strony ,bo się wspólnie bawimy. I nie ważne ,czy jest nas pięciu czy pięciuset. Każdy ma prawo i możliwość stworzyć sobie mikronację. Tak jak każdy może narysować komiks czy wcielić się w postać w RPGu. I nikt nie ma mu prawa tego zakazać. Dodatkowo nie zależy nam na tym ,bo to nie jest forma kontaktów ,które preferujemy. Chcemy prawdziwej ,realnej i naprawdę serdecznej współpracy ,która coś przynosi. Drzewek ,które nie spoglądają tylko bezczynnie na pory roku ,które zmieniają się jak w kalejdoskopie ,ale rodzą też owoce. W ten sposób możemy dążyć do pięknej idei ,marzenia - by choć niektóre mikronacje nie kłóciły się ,a naprawdę współpracowały. By nie dało się słyszeć "to jest nasz obywatel ,a nie wasz!" ,jakby ludzie byli towarem przetargowym ,niewolnikiem. To urągające ludziom postępowanie jest niedopuszczalne w Pś. Każdy może u nas mieszkać ,każdy może zmienić zdanie. Można być obywatelem ,można zrezygnować z obywatelstwa. I ja szczerzę zatęsknię za tym ,kto odchodzi i spytać tylko mogę "dlaczego?" i jeżeli usłyszę ,że odchodzi ,bo gdzie indziej będzie mu lepiej ,to będę rad ,że choć tyle mu Pś dało - dało mu wiedzę o nim samym ,o tym ,że to nie tu jest jego miejsce. Co nie znaczy ,że było mu tam źle. Nie uważam też - jak moja była ojczyzna ,niestety , że nie ma ludzi niezastąpionych. Ludzie są wyjątkowi na swój sposób. Dalej zdarzają się ludzie ,którzy subiektywnie zdają nam się być naprawdę wyjątkowi i wyróżniający się i ich z pewnością nie da się zastąpić. A u nas już pojawiają się tacy ludzie i mam nadzieję ,że Pś będzie utopią ,w której odnajdą kawałek siebie.
11. A co sądzisz o polityce zagranicznej Dreamlandu, jak masz ochotę to możesz powiedzieć ogólnie o Dreamlandzie kilka słów, wszak, że oboje tam nadal mieszkamy, i co z tego, że tylko połowicznie.
No mieszkamy, to prawda. Będę szczery, dreamlandzki MSZ w mych oczach jest nudny i nieatrakcyjny. Skostniały, niezmienny, nie szukający odmiany, zastały w typowości. Mało dotąd obcowałem bezpośrednio z MSZtami v-państw, ale w ostatnich dniach szczerze cenię sobie Krzysztofa Bojara z Wandystanu. Ciekawy rozmówca, szybko rozumiejący profil naszego państwa. Ciekawe poglądy, możliwość porozumienia się na nieoficjalnej ,ale bardziej ludzkiej płaszczyźnie. Pod tym względem wymarzony MSZ. Dreamland... nie wiem ,bo nie bardzo śledzę ,ale jakoś tak dziwnie mi się dziś kojarzy. Zbiór ludzi ,którzy sami chyba nie do końca wiedzą ,w którą stronę chcą pchać ten wózek. Znikający król. Rząd ,który nie wiem ,czy dużo czy mało robi. Słyszę różne opinie. Niektórzy starsi mieszkańcy mówią, że niewiele. Gdzieś na liście dyskusyjnej KD ostatnio czytałem mail Pana Rogacza ,że w porównaniu do poprzednich to norma. Ale on zawsze taki "równający do normy". Zgodzę się dziś ze słowami Edwarda Kriega, że Dreamland w swej biurokracji i umiłowaniu dziurawego prawa (którego nikt nie chce jakoś do kupy złożyć i uporządkować) zabrnął już tak daleko ,że nie ma odwrotu. Ewolucja toczy się dalej i KD z tego nie wyjdzie. Potrzeba by rewolucji ,a na nią nie pozwolą starzy obywatele. Zresztą to mogłoby doprowadzić do upadku najstarszego v-państwa. Trzeba być (i oni pewnie są) tego świadom.
12. No a czy chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami o innych v-państwach i państewkach?
Dużo jest tych przemyśleń. Część staram się spisywać i publikować na Kuleczce Filozofii Skrzydełek Myśli w Państwie świetlików. Dziś niechętnie odsuwam się od mojego dzieciątka ,które ma ledwie 6 tygodni ,bo gdzie indziej widzę kłótnie ,próżnowanie ,dyskusje o niczym i w sumie nie czuję tam pasji ,nie czuję jakiejś zawziętości ,nie czuję prawdziwej radości budowania. A u nas póki co to jest ,kłótni nie ma i z założenia nie ma ich być. Jak będzie później - zobaczymy. Wiele mikronacji przeżywa teraz kryzys związany z ludźmi ,itd. Ja uważam ,że to kryzys patrzenia w przyszłość. Gdy nie wiesz ,dokąd kroczysz ,to nie możesz obrać właściwej drogi. I to dotyka mikronacje ,w których brakuje wyróżniających się jednostek. A gdy są ,to często mają mało czasu albo są krytykowane przez innych. Dziwna to sytuacja.
13. Ostatnie pytanie dotyczące politykowania, czy JA nadaje się na Kanclerza? Mam na myśli moja Solardię jak i ogólnie, czy taki typ człowieka nadaje się do pełnienia wysokich stanowisk publicznych, tylko Kaworu nie owijaj w bawełnę
Masz szczęście, że akurat czytałem te maile. Nie będę owijał, bo i po co. Nadajesz się o ile zmienisz oblicze takiego stanowiska. Zrobisz to po swojemu ,a jednocześnie też postawisz na własny zdrowy rozsądek i zanim coś zrobisz ,to pięć razy przemyślisz. No i musem jest poznanie solardyjskiego prawa ,bo tu widzę pewne problemy. Do tego warto siebie spytać ,co chcę zrobić? Jak się znajdzie odpowiedź to ,jak chcę to zrobić? Ważne jest to ,żeby nie chcieć piastować stanowiska ,lecz chcieć coś robić. To problem np. KD. Tam ,żeby móc robić pewne rzeczy ,trzeba zostać premierem. Albo ministrem. Albo królem ,prezesem sądu ,wykładowcą na UKD ,itd. To bezsensu. Jesteśmy małymi grupami ludzi ,często znamy wszystkich mieszkańców państwa. Fajniej jest jednak po prostu robić i nie bawić się w politykę czy biurokrację. Real jest tego pełen i każdy może Polskę ocenić. Spróbuj Bogusiu. Jeżeli Ci się nie powiedzie, zawsze możesz poprawić siebie i spróbować ponownie. A jeżeli Ci się uda ,to z pewnością w parze pójdzie duża satysfakcja i może (bo nie wiem ,jacy są Solardyjczycy) prawdzie słowa uznania.
14. Z innej beczki, co planujesz robić w najbliższej oraz nieco późniejszej przyszłości?
No tu się mogę pochwalić, hihihi. Planując Pś postanowiliśmy stworzyć edukację na trzech szczeblach (Podstawówka, Liceum, Żukczan) i się udało. Nocny Instytut Historyczny i Kulturbel świetlików (Teatr, Biblioteka, Muzyka) i też się udało. Dodatkowo mamy Galerię i Agencję Prasową. Po 6 tygodniach przyszła pora na kroczek do przodu. Obmyśliliśmy podstawowe założenia czegoś na kształt systemu gospodarczego i postaramy się to zrealizować. Może też rozpoczniemy współpracę z jakimś v-państwem ,by wspólnie dać sobie to ,czego nam brakuje. Zobaczymy. Przed nami tygodnie kształcenia młodych obywateli Państwa świetlików i ich drogi edukacji. Zobaczymy, co kogo interesuje, jakie jest zainteresowanie, ile da promocja. Myślę nawet, że im mniej się mówi, tym więcej się robi i tym więcej się udaje, więc zamilknę już.
15. A teraz masz 5 min., aby powiedzieć coś od siebie
Palce już mnie bolą od odpisywania :D. Cóż mógłbym napisać... Życzę wszystkim obywatelom i mieszkańcom polskich mikronacji więcej pogody ducha, życzliwości i nie patrzenia wilkiem na sąsiadów. Życzę w polityce mniej polskiej mównicy sejmowej, mniej tabloidów, mniej głupot, a więcej człowieczeństwa i wspólnej budowy, nie zaś destrukcji. KD życzę kolejnego Tygodnika Morlandzkiego i wszystkiego, co się z nim wiązało. Solardii mogę życzyć wybaczenia sobie i Dreamlandowi i bycia sobą, lepszym sobą. Tego samego na pewno Baridasowi. Mandragoratowi życzę pozostania niepodległym i bycia dumnym z osiągnieć i oryginalności. Scholandii chyba nie mogę za wiele życzyć. Rozwijają się po swojemu i tyle. Sarmacji życzyć mogę chyba tylko dostrzegania swych wad i też życzliwości. Brugii rozwijania się i rozwijania oryginalnych pomysłów. Natanii wreszcie kogoś ,kto poprowadzi kraj ku czemuś lepszemu. A sobie... więcej chęci do pracy.
16. Może masz ochotę spotkać się, co jakiś czas aby porozmawiać o tym co nas irytuje, śmieszy, drażni, zachwyca?
Jasne. Ja rzadko mam mało do powiedzenia ^_^.
Podrzucić Cię moim odrzutowcem do świetlikowa? Tylko trzeba ominąć Dreamland, bo tam ostatnio niebezpiecznie się zrobiło, szkoda patrzeć jak miejsca w którym się urodziłem powstaje coś co, zaczyna przypominać Koreę Północną, no mówię Ci Kaworu, "ziemie jałowe".

No więc... mieszkam w świetlikowym Puchu (naszej stolicy) i myślę, że spokojnie możemy lecieć przez Dreamland, bo nie taki Dreamland straszny, jak go malują.
1. Pragnę Cię spytać Bogusiu, gdzie właściwie mieszkasz w v-świecie? I jak już mi powiesz, gdzie, to jeszcze powiedz, dlaczego akurat tam, a nie gdzie indziej.

Jeżeli pytasz o jedno miejsce, to jest to oczywiście Solardia, jednakże nie jest to prawda tak do końca. Ja sam siebie uważam za obywatela świata, tak realnie jak i wirtualnie. Często mieszkam gdzieś indziej, sam się już gubię w ilości miejsc, jakie odwiedziłem. Przez te ciągłe podróże, tak zupełnie bez ostrzeżenia, zgubiłem siebie (ale o tym później). Jestem Solardyjczykiem (a nie Solardczykiem, jak często ludzie mówią), jednakże obywatelem jednego państwa nie jestem. Należę do każdego, kto mnie potrzebuje, kto mnie wezwie na pomoc. Tak jak, w sumie, Ty mnie wezwałeś na pomoc. Tylko proszę mnie nie nazywać najemnikiem albo prostytutką. Oni pracują dla korzyści materialnych, czy jakichkolwiek innych. Ja pracuję, bo lubię. Dla samej idei pracy. Chcę pomóc każdemu, bo wierzę, że kiedyś mi też ktoś pomoże. Poza tym, prawdziwa wdzięczność, która jest wypisana na twarzy osoby, której pomogłem jest tak samo pyszna, jak mleczna czekolada, albo tak samo przyjemna, jak Żubrówka z Jabłkowym, a nie wiem, czy nie powiem za dużo, ale to wdzięczne spojrzenie jest niczym orgazm dla duszy.
2. Jak sądzisz, dlaczego bawimy się w mikronacje?

My? Nie wiem, ale mogę Ci powiedzieć, dlaczego ja się bawię w mikronacje. Jestem zwyczajnym człowiekiem. W naszym niezwykłym świecie (realnym), walczę jako "wojownik światła" każdego dnia. Prowadzę bitwy o lepsze jutro, o lepszego mnie i lepszy świat, który mnie otacza. Mikronacja to taki "real" tylko w wersji mikro. Tutaj wszystko jest na wyciągnięcie ręki, możesz być, kim tylko zapragniesz i robić dosłownie wszystko. To jest bardzo atrakcyjny sposób na spędzanie wolnego czasu, później dochodzi jeszcze "syndrom heroiny", znajomi, takie bagno, tylko, że pozytywnie
3. Czy podzielasz mój pogląd, że w mikronacjach ostatnio za dużo waśni i kłótni? A jeśli tak, to jak uważasz, skąd się to bierze?

Masz rację. Są tych kłótni ilości ogromne. Kłócimy się o wszystko i ze wszystkimi, coś niesamowitego. Jesteśmy jak małżeństwo z rozsądku, a nie z Miłości. Miłość zawsze wybacza, no a my raczej niczego sobie nie wybaczamy.
Więc muszę spytać szczerze, bo moja natura nie zniesie sprzeciwu. Dlaczego niejednokrotnie jesteś autorem bynajmniej nie tych pozytywnych, lecz negatywnych wypowiedzi na listach dyskusyjnych? Nie mam zamiaru podważać tego, co mówisz. Wierzę bowiem, że sprzeczności mogą współistnieć, ale myślę, że dużo więcej dałbyś i sobie i innym, gdybyś jad niektórych wypowiedzi obrócił w jego przeciwieństwo. Spróbuj, może warto.

4. Kiedy pojawiłeś się w v-świecie i jak to się stało, że się pojawiłeś i że zostałeś?

Pojawiłem się dokładnie 4 lata temu, urodziny były raptem kilka dni temu. Pojawiłem się całkiem przypadkiem, kolega z liceum pokazał mi stronę Dreamlandu, i w sumie nie Dreamland był ważny a DAZSN (o ile tak się to nazywało). Mmich wtedy prowadził skoki narciarskie, ja lubiłem w to grać. Zapisałem się tylko dla skoków, nie myślałem, że będę robił tyle rzeczy, że aż tyle czasu poświęcę na mikrozmagania. Skoki, później burmistrz Trebun w Weblandzie (do dzisiaj są tam moje i loomisa stronki, a Bager ma to gdzieś, taki już jest Dreamland;). Pracowałem jako wiceminister kultury w rządzie nie pamiętam kogo, ale ministrem był Edzio Krieg. Miałem MGP (http://www.mgp.prv.pl/), liczne firmy w Dreamlandzie i Sarmacji. Do dzisiaj docierają do mnie legendy, ile to ja nie mam kasy na kontach na całym świecie. W sumie wszystkie legendy były zaniżone :D. Robiłem, nie robiłem. Tak na zmianę. Zostałem MSW w Solardii i po kilka miesiącach Kanclerzem, resztę mojej historii znasz. Głośna Secesja, kontrowersyjna niczym Powstanie Warszawskie i zapewne nawet czas nie pokaże czy słuszna. Przez ostatni rok zbierałem siły i teraz zamierzam uderzyć z grubej rury. Wszyscy będą zdziwieni tym wszystkim, co planuję, a ile się powiedzie, to się zobaczy. Najważniejsze decyzje będą podejmowane wraz ze wszystkimi mieszkańcami. Nie jest nas wielu, ale chcę, aby każdy decydował o naszym domku. Chcę bardzo naprawić slardyjską politykę zagraniczną i sytuację wewnętrzną. Odkurzę współpracę pomiędzy nami, a Baridasem. Dodam jeszcze nowych przyjaciół, aby się wspomagać. Bo potęga nie tkwi w jednostkach, lecz w grupie. Trzeba się zastanowić nad Austro-Węgrami, nad Waszym świetlikowem (Państwem świetlików). Bo przecież nie można wiecznie patrzeć w przeszłość, bo co wtedy z przyszłością? Och, naprawdę trzeba się zastanowić nad sensem istnienia.
5. Miałeś jakieś marzenia w v-życiu? Udało Ci się je spełnić?

Dobre pytanie, nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Realnie oczywiście tak, być szczęśliwym i nie żyć "od pierwszego do pierwszego". Na razie się udaje, jestem wdzięczny Bogu za ocalenie. Wirtualne marzenia to raczej takie materialne: kasa, stanowisko, sława. Po części wszystko już osiągnąłem. Dla jednych jestem "zdrajcą", dla Solardyjczyków jestem bohaterem. Mój majątek pozwala mi kupić Furlandię w jednym kawałku, moje ziemie w Sarmacji do dzisiaj są bardzo pokaźnych rozmiarów i mało kto mi dorównuje, a z interesów tam wycofałem się chyba ze dwa lata temu. W dzisiejszej Solardii również nikt mi pod tym względem nie dorównuje. Brakuje mi jedynie cierpliwości i nad tym mam zamiar popracować.
6. Na pewno mieszkasz w Solardii i starasz się tam o "posadę" Kanclerza. Jak się tam żyje? Jakie są blaski i cienie Solardii? Czy ten Mrok i Słońce znajdują jakieś odbicie? Są metaforyczne?

Na to pytanie powinien odpowiedzieć Morfeusz, bo to on jest ojcem tego pomysłu. Powiem Ci, że wolałbym abyś nie zadawał tego pytania, bo nie wiem, co odpowiedzieć, a to, co mi się nasuwa nie jest zbyt miłe, nawet dla mnie. Solardia, niestety, jak już sam wspominałeś, jest jak Kakuty, wieś. Słońce, cień, mrok, to pomysły, które miały nas jakoś odróżnić od innych. To miał być nasz "As z rękawa", ale się nie udało. Za mało zaangażowania, wykonanie też nie najlepsze (choć nie chcę się za bardzo wypowiadać, bo nie mam własnego pomysłu, patrzę i widzę, że coś mnie kłuje po oczach, ale co to jest nie wiem). Następnym razem jak się spotkamy, opowiem Ci jak mam zamiar temu przeciwdziałać. Teraz wiem, ale nie powiem;). To jeszcze tajemnica.
7. Teraz Ty mi powiedz, jak oceniasz Państwo świetlików i jak je w ogóle postrzegasz?

Nie sądźcie, bo sami zostaniecie osądzeni, ale skoro sam prosisz Powiem jedynie to, co widać, bez zagłębiania się w świetlikową puszczę. Strony są bogate graficznie, i ubogie w teksty. Jak dla mnie są za ciemne, a nosze okulary, więc to mnie męczy. Czcionka mało wyrazista, i chwile musze się zastanawiać co tam jest napisane. Strona bardziej przypomina jakby było zrobiona dla jakiegoś zespołu (może Myslowitz?), albo autora książek opowiadających o smutkach i żalach świata (ciemna strona Coelho?). To wszystko mnie troszke odstrasza (ach te moje oczy;), jednakże nie musi być ciężkie dla innych. Zastanawiam się tylko, czy te ciemne kolory są jakąś wizytówką Pś?
Szczerze zaskoczyła mnie Twoja odpowiedź, Bogusiu. Nasze strony faktycznie noszą znamię czarnej farby z pędzla malarskiego, jednakże czerń nie zawsze musi oznaczać coś mrocznego (jak np. ciemną stronę ludzkiej natury). Czerń może być atmosferyczna, klimatyczna, przestrzenna. U nas sugeruje również klimat nocy (która bynajmniej nie przeraża, lecz zachęca do refleksji i potęguje natchnienie), bo przecież świetliki widoczne są tylko w nocy, gdy świecą. Za dnia pewnie tylko zawzięte grupy jeszcze bardziej zawziętych biologów są w stanie je odnaleźć. Autorem wszystkich stron jestem ja, a że kocham szczerze czarny kolor i wciąż widzę w nim tak wiele, że słów w znanych mi językach nie wystarcza, to takie właśnie strony stworzyłem i - co bardzo mnie cieszy - wiem, że wielu przypadły do gustu i nadały odpowiedniego klimatu. Może faktycznie brakuje w nich troszkę bajkowości, ale nie umiałem jej uzyskać znanymi mi środkami wyrazu. Uzyskałem za to coś innego, czego nie oczekiwałem, a co bardzo mi się podoba i sprawia, że strony mają coś w sobie. Mają jakiś power, który mile zachęca do ich oglądania. Co do treści. Dużo u nas treści, tylko pewnie zatrzymałeś się na świetlikowym Puchu i nie poszedłeś dalej linkami. No nie na tym zabawa polega. Trzeba być dociekliwym.
8. Chciałbyś komuś coś życzyć? Może coś miłego komuś powiedziec?

Jasne! Wszystkim razem i każdemu z osobna, bo później by się ktoś skarzył że o nim to już zapomniałem. Powiem tak: "oni W" zluzujcie bo siwizna się wam pokaże przez świat wirtualny a to już głupota, i nie mam na myśli kolejnego reseta, bo Winzgroza się wysypał.
9. Czy jest coś, czego brakuje ci obecnie w mikronacjach?

Dziwnie to zabrzmi, ale brakuje mi dziewictwa. Dawno temu, jak mikronacje w Polsce się pojawiły, nie, przecież to było raptem kilka lat temu. Pojawił się Dreamland niemal jak Forum działające, a o bankach nie było nawet mowy. Konto na serwerze to było coś, PHP to już magia, a MySQL to tylko Onet wykorzystawał Wtedy trzeba było się jakoś dogadywać, bo co zrobić innego? Dzisiaj jak się komuś nie podoba to idzie i zakłada nowe państwo, sami tak z Solardią zrobiliśmy i Ty ze świetlikowem Niby ok., ale jednak rodzą się podziały, a tego nie lubię. Każdy rozwód tak robi, ludzie nie potrafią się rozchodzić co znaczy, że nie powinniśmy tego robić w ogóle. Ale rozmawiać nie chcą i to druga ściana. Jakiś czas temu Edziu Krieg powiedział na czacie, że "jego to chyba nie lubię" (z pamięci więc mogło brzmieć inaczej, ale odnosi się do mnie i sens taki sam), ok., skoro nie chce mnie lubić to jego problem, a nie mój. Jednakże niech to będzie jego prywatne zdanie i nie pociąga za sobą wszytkiego do okoła. Podobną sytuację miałem podczas piastowania urzędu Kanclerza Solardii, MUSIAŁEM nauczyć się pracować z ludźmi, których wręcz nie znosiłem i gardziłem (tak, Keller, to o "Jaśku" mowa). Jednak jakoś się dogadaliśmy, a co wiecej polubiliśmy się i zapewne do dzisiaj moglibyśmy razem współpracować. "oni W" tak nie potrafią. Więc tego mi brakuje. A na koniec dodam, Kaworu, nasza sprawa w sądzie do dzisiaj jest czyli w naszej znajomości też musiało zgrzytać, jakoś potrafimy się dogadać i tą herbatkę pijemy a nie lejemy nią sobie wzajemnie w twarz.
Ale wobec tego, Bogusiu, mikronacje dziś muszą stawić czoła czemuś nowemu. Powody tworzenia się nowych mikronacji z pewnością są różne. Brugia, Baridas, Sarmacja, Scholandia, Natania, Wandystan, Solardia, w końcu Państwo świetlików. Wszystkie powstały w inny sposób i miały inne powody. Myślę, że kiedyś nie było tylko tak, że ludzie musieli się dogadywać, ale raczej, że naprawdę chcieli coś robić i to często wspólnie. Pamiętam, że ja będąc w Dreamlandzie szedłem lub nie szedłem na ustępstwa. Inni szli lub nie szli (że podam tylko [jak mówisz ] Edzia Kriega, który wówczas pełnił funkcję premiera i skutecznie uniemożliwiał mi pracę na jednym z kilku wolnych stanowisk w Rządzie). Ale to nie sprawiało, że przestawałem cokolwiek robić. Chyba nawet wręcz przeciwnie. Może ludzie się zmieniają? Może podejście "starszych" było błędne i zamiast edukować młodzież i wskazywać odpowiednie tory, to woleli podogryzać sobie nawzajem? Nie wiem. Wiem za to, że choć nie było mnie tam wtedy, podziwiać mogę ot choćby Morlandczyków, którzy tworzyli "Nowy Morland". Jak rzecze Geralt (dawny namiestnik Morlandu), a którego młodzi już chyba dziś nie rozumieją - nie ma już smoków i rycerzy.
10. Czego życzyłbyś Solardii?

Solardio! Powodzenia! Abyś znalazła kogoś, kto Cię tak naprawdę pokocha, ze wzajemnością. Bez czekania na coś od Ciebie Solardio, bo w prawdziwej Miłości dajemy i nie oczekujemy niczego w zamian.
11. Chcesz zostać Kancelerzem. Czego Ci brakuje i co chciałbyś zmienić w Solardii?

Mam zamiar się interesować Solardia, a nie tylko w niej być i mówić, "Tak to Bogusj i jestem Kanclerzem", będzie praca wewnętrzna jak i istnienie zewnętrzne. Nie chcę kogoś trzymać na siłę, jeżeli nic nie robi to spadówka, bo tylko przeszkadzasz. Morfeusz miał świetny pomysł z ministrami, jednakże wykonanie (nie z jego strony) kiepskie.
12. Mam teorię, że wszystkie mikronacyjne monarchistyczne "kaszaloty" przeżywają co jakiś czas cyklicznie problemy wewnętrzne wywołane skrajnie niekiedy różnymi wizjami jednego państwa. Myślisz, że to prawda? A jeżeli tak, to dlaczego ludzie nie znajdują innych mikronacji, tylko tkwią wciąż tam, gdzie w ferworze kłótni i tak do niczego konstruktywnego nie dochodzą?

Już pisałem, jak ja to widze Jak był tylko Dreamland to każdy musiał się jakoś dogadać, później się okazało że Dreamland dał początek drogi, która już nigdy się nie skończy, przykładem może być Kefas i Sarmacja. Masz racje mówiąc „cyklicznie problemy wewnętrzne wywołane skrajnie niekiedy różnymi wizjami jednego państwa, jest Król, który pilnuje czegoś z góry ustalonego (w Dreamlandzie może to być wizja TomBonda, a niektórzy żartują "jasne, 5 prowincji"), w pewnym momencie przybywa ktoś, kto ma nieco inną wizje, albo może nie całą wizje, a jeden pomysł sprzeczny z tym, co Głowa sobie obmyślił i jest zgrzyt. Korona blokuje, zasłaniając się kolejnymi prawami, później sami tworzą sobie prawo, aby się w tym umocnić, aż nadchodzi kres i koniec. Topią się we własnych ustawach, uchwałach i papierze toaletowym. Tylko dlaczego tacy "oni W" robiąc coraz mniej, albo i nic, nakazują wszystkim swoją drogę? Państwo to nie jest mój prywatny interes, nie po to zapraszam ludzi do jego tworzenia, aby pracowali jako najemnicy. Ktoś robi mi WWW, jakiś system, pisze gazetę, cokolwiek, to niech ma swój głos w tym co RAZEM tworzymy. Popatrzmy na taki Baridas, tam, jeżeli ktoś by się uparł, można zrobić i Królestwo. Zakłada partię, wygrywa wybory parlamentarne i prezydenckie, robi kampanię, dlaczego akurat Królestwo Baridas i sprawa wydaje się prosta. W Solardii teoretycznie też jest to możliwe, jednakże Solardia jako Niepodległe Państwo jest dość mało doświadczone i nie jestem w stanie odpowiedzieć, czy też by się udało. Kto wie, może to właśnie kombinuję.
13. Jak się dziś miewasz?

Dzisiaj kiepsko, ostatniej "nocy" spałem 19 godzin (to mój osobisty rekord!), a wiadomo, że za dużo snu też męczy. Przez święta byłem w Polsce, spotkania ze znajomymi i rodziną, często zakrapiane alkoholem, mało spałem. Ostatnia imprez zaczęła się około 9 rano, bo tak się obudziłem, pojechałem do Wrocławia spotkać się z Erykiem (ten to ma spust do picia :D), później wróciłem znowu do domu i dostałem telefon, czy nie przyjdę na "spotkanie po latach" (znajomi z liceum), trwało do 9 rano następnego dnia. Pamiętam, że piliśmy wódkę z takich kubków "festynowych" do piwa (plastikowe 0,5 litra). Ostatnią butelkę wychyliłem z Marzeną na schodach prowadzących do piwnicy jej domu :D. Poszedłem spać o 11, a wstałem już o 15, to był już Piątek, więc pojechałem pożegnać się ze znajomymi, a wieczorkiem 1 rano (już Sobota) śmigałem na lotnisko, o 9 byłem już w Edynburgu o 12 poszedłem spać i pobudka o 7 rano, dnia następnego no i taki maraton trwał niemal dwa tygodnie:D
14. Czy jest jakaś rzecz, którą cenisz sobie najbardziej w mikronacjach?

Po części najbardziej cenie sobie Miłość i tam gdzie Ona jest, jestem i ja - Jej odwieczny sługa. A co do mikronacji, to najbardziej cenię ludzi i tylko ludzi.
15. A w życiu?

Och, Miłość. Powstańcie Narody! Patrzcie na Łazarza i uczcie się!
To teraz ja zaproponuję Ci gościnnie parę skrzydełek i możesz polecieć ze mną na zwiedzanie świetlikowego Puchu. Ale zostaw odrzutowiec... Odrzutowce zanieczyszczają środowisko.

Bogusj
Skomentuj
Nasz adres internetowy: http://gazeta.furlandia.net
Ogloszenia:gazeta@furlandia.net
Redakcja:gazeta@furlandia.net
ADRES REDAKCJI: gdzieś na oceanie
REDAKTOR NACZELNY:
REDAGUJE ZESPÓL W SKLADZIE: Anonim
STALI WSPÓLPRACOWNICY:możesz być TY
Za tresc ogloszen redakcja nie odpowiada.
WYDAWCA: Nowa Furlandia Software Group
DRUK: Nowa Furlandia Software Group
WŁAŚCICIEL: Nowa Furlandia Software Group
Naklad kontrolowany
REGGISTAT
Do 1 strony |