|
ROZMOWY KUCHENNE |
STAN DREAMLANDZKIEJ KUCHNI, CZYLI JAK ROBIĆ, BY KASZA BYŁA DOGOTOWANA!
Jak dowiadujemy się od jednego z Mandragorów obecnej prowincji Sarmacji, Mandragoratu Wandystanu, ppłk Michasia Winnickiego, doszło do spotkania, w którym udział wzięli: wymieniony już Mandragor, Marszałek Dworu Królestwa Dreamlandu oraz Premier tegoż samego państwa. Trójka interlokutorów gawędziła o stosunkach międzynarodowych (głownie o kontaktach dreamlandzko- sarmackich), jednakże z wypowiedzi Michasia Winnic- kiego łatwo wywnioskować, że to nie kontakty zagraniczne wydały mu się najistotniejsze, lecz poziom dreamlandzkiej gastronomii. Mandragor chwali potrawy serwowane w stołówce Rządu Królewskiego i jednocześnie gani kucharzy Izby Senatorskiej tłumacząc, że "ostatnia kasza była niedogotowana". Czyżby zatem dreamlandzka kasza smakowała lepiej?
Marszałek Dworu, Paweł M. Milewski ripostuje mówiąc, że wybór potraw, jakiego dokonał Mandragor był wyśmienity (weblandzkie ragout z kurczaka i zestaw surma- lajskich surówek). Pojawia się tu jednak pewna wątpliwość. Skoro Michaś Winnicki skosztował specjałów brzmią- cych równie tajemniczo, co "soup de żur", to skąd wiedział, że stan dream- landzkiej kaszy jest lepszy od kaszy sarmackiej?
Kaworu Nagisa
|
| Skomentuj |
|
|
Spotyka Dreamlandzczyk Dreamlandczyka i pyta:
- Czy mógłbyś coś dla mnie ocenić, przyjacielu?
- A na jaką ocenę?
---------------------------------------------------
Spotyka Dreamlandczyk Dreamlandczyka...
I jeden klika, i drugi klika.
-----------------------------
(d1) Drogi Panie, ja Panu dam 49% udziałów w mojej firmie.
(d2) Dobrze.
(d1) I pomoże mi Pan zorganizować festyn dla moich pracowników.
(d2) Dobrze.
(d1) Ogłosi Pan, że obejmuje Pan festyn patronatem.
(d2) Dobrze, ale... Dam Panu 49% udziałów w mojej firmie.
(d1) No dobrze.
(d2) I pomoże mi Pan w zorganizowaniu imprezy charytatywnej dla emerytów.
(d1) No dobrze.
(d2) I zagra Pan na niej koncert.
(d1) Dobrze, ale teraz proszę się już oddalić.
(d2) Ależ oczywiście, Wasza Królewska Mość.
---------------------------------
Nasza drużyna.
- Nasza drużyna wyprowadza atak.
- Podanie do Becka. Oddanie piłki do Acka.
- Acek przenosi ciężar gry na lewe skrzydło. Cecek przyjmuje. Kiwa jednego, kiwa drugiego.
- Oddaje piłkę do tyłu.
- Decek składa się do strzału, strzela!!! Piłkę blokuje piłkarz drużyny przeciwnej. Jakaż strata!!!
- Tak, wyśmienita sytuacja. Nasza drużyna budowała fantastyczną akcję w swojej obronie, kilka fenomenalnych podań, w końcu udało im się wejść na połowę przeciwnika i tu niestety zostali zablokowani.
- Niewiele brakowało. Gdyby Decek odegrał do Aceka, a ten do wysuniętego Feceka, który z kolei zwodem minąłby obrońce i podał do niepilnowanego wtedy zupełnie Geceka, mielibyśmy bramkę.
- Tak niewiele brakowało!!!
- Nasi chłopcy dzielnie się spisali.
|
Prokół z odczytania "Novigradzkiego Wieczoru" autorstwa Wiecznie Żywego Pawła Milewskiego.
--POCZĄTEK PROTOKOŁU--
- Ja Wołga, ja Wołga. Grab, słyszysz mnie?
- Generale Osse, ktoś do Pana.
- Już odbieram - telefon robi "dryń". - Gen. Osse przy telefonie. Kto mówi?
- Popularna Wołga z tej strony, Panie Generale. Służby wywiadowcze donosza, że Pańska limuzyna nie chce się zamknąć.
- Jak to nie chce się zamknać?
- No... nie chce. Ciągle gada, a jak nie gada, to podsłuchuje.
- Podsłuchuje?
- No... podsłuchuje.
- Gdzieście wy ją kupili, monarchofaszyzujące psubraty?
- W Morlandzkiej Fabryce Czarnych Brył Sunących, Panie Generale.
- W Morlandzkiej... - zamyślił się Gen. Osse. - A gdzie to jest, u licha?
- No tam, gdzie tę pisarkę zamordowali...
- Pisarkę?
- No w pisuarze, Panie Generale.
- W pisuarze. - Generał Osse był u kresu swej osiej wytrzymałości.
- No tak, Panie Generale. Tę co się ponoć zwała Gioconda Anakonda.
- Jak to ponoć, żołnierzu? Podajecie mi tu niesprawdzone informacje?!
- No... niezupełnie, Panie Generale. To informacje z pierwszej ręki. Od naszego Tajnego Bractwa Wywiadowczego, którym dowodzi Starszy Brat Szeller.
- Szeller... znów ten Szeller!!!
- Tak jest, Panie Generale.
- Zesłać go do Novigradzkiego łagru!!! Na Mróz!!!
- Tak jest, Panie Generale.
- Czy wiecie coś jeszcze?
- Nic, co mogłoby Pana zainteresować, ale będziemy dalej prowadzili śledztwo.
--KONIEC PROTOKOŁU--
-------------------
|
| Skomentuj |
|