4 gazeta.furlandia.net KOMENTARZE WYDARZENIA OPINIE sierpień 2006 r. Gazeta Furlandzka
Do 3 strony Do 5 strony
Geneza powstania Wielkiego Księstwa Solardii
Solardia po raz pierwszy, po raz drugi, po raz trzeci, sprzedana!
Gall ICM
  Znów się czepiam mego rodzimego domu, najpierw Dreamland rozwaliłem, a teraz rozwalam Solardię, a że tak zapytam: czy ma ktoś monopol na oligarchię? Czy to źle, iż jestem zwolennikiem demokratycznych przemian? Że jestem uczciwy, szczery (aż do bólu jak to niektórzy mówią) i nawet zaprzyjaźnionym władcom potrafię zwrócić uwagę, że popadają w skrajności niczym Korea Północna, a co do tych ostatnich w państwie internetowym nie można na szczęście obywatela zagłodzić czy wrzucić go do łagru albo obozu zagłady. Internetowy obywatel może się ot tak: spakować i przeprowadzić i w dzisiejszej mikronacja najsilniejszymi są Ci, którzy są uczciwi w stosunku do swoich obywateli, bo co innego mieć demokracje, dyktaturę, komunizm, a co innego mówić A a robić B. Do czego zmierzam, zaraz to opisze tylko przedstawię pokrótce zarys historii o której wiedzą naprawdę nieliczni, a która jest ważna dla dzisiejszego mikroświata i zaczęła się ode mnie.
  Nie tak dawno temu, nieco ponad rok czasu realnego, w państwie zwanym Królestwo Dreamland, a były to jeszcze czasy, kiedy Księstwo Solardia było częścią tego królestwa, wystąpił konflikt interesów, pomiędzy wysoko postawionym urzędnikiem państwowym Kanclerzem Solardii, a samym Królem Arturem I Piotrem. Jakie to wspólne interesy mogą mieć tak zacni obywatele? Odpowiem jednym tchem: Uniwersytet Słońca w Solardii. Rektorem był znany i powszechnie lubiany, a ostatnio nawet publicznie się pochwalił o zmianie realnego stanu cywilnego, Kazio Wichura, (Morland). Sam osobiście również pracowałem w pocie czoła o instytucje, która nigdy w całym Dreamlandzie nie była zbyt dobrze rozwinięta. Kazio był bezpośrednio odpowiedzialny za stronę internetową, (która do dzisiaj nie jest wykorzystywana pomimo jej ukończenia przez Kazia), a ja organizowałem ludzi, którzy mieli wykładać; o ile mnie pamięć nie myli wykładać mieli Książę Eryk (Furlandia) i Książę Morfeusz (Solardia) (informatykę, nie jestem pewny, ale Folke (Surmala) coś chyba tam miał dodać swojego), ja miałem być odpowiedzialny za mikroświatową ekonomię, sam Bartłomiej Jasiński (Wandystan) miał wykładać historię/politologię. No i gdzie ten konflikt? Otóż udałem się z prośbą do samego Króla Artura, aby wykładał prawo i tutaj zaczęły się schody - Król zachwycony tym, że uniwersytet już gotowy tylko wystartować, zgodził się wykładać jednak dał jedno ultimatum i niestety nie chodziło o płace czy kolor gabinetu. Chciał, aby uniwersytet został "przeniesiony" i działał jako Uniwersytet Królewski. Pomimo bardzo międzynarodowego składu, pomyślałem, że to Solardia się o wszystko wystarała, to, dlaczego miałby być przenoszony i to całkowicie poza ziemie Solardii? Jako szef rządu porozmawiałem z ministrami oraz posłami jak i samym Księciem Morfeuszem i jednogłośnie powiedzieliśmy nie, pomimo tego, że podczas debaty ja i Morfeusz byliśmy "największymi zwolennikami" takiego rozwiązania. Rozmawiałem z Królem dalej, proponowałem, aby podniósł status naszego solardyjskiego uniwersytetu do rangi królewskiego, jednak dostałem odpowiedź odmowną wiec zerwałem rozmowy mówiąc, iż cały rząd się na to nie zgadza. Król najwidoczniej poczuł się tym urażony i zażądał bezwarunkowego dostępu do listy sejmiku Solardii, mówiąc "Król to Król". Jako że jestem osobnikiem mściwym gdy ktoś mnie traktuje nieuczciwie dałem ten dostęp, jednak w miedzy czasie skasowałem archiwum listy. I to był początek końca. Taka ilość oszczerstw, fałszywych i nieprawdziwych oskarżeń o zdradę pod moim i Morfeusza adresem to nawet po secesji nie było, a o niej już za chwilę. Król zażądał natychmiastowego zwolnienia mnie ze stanowiska Kanclerza Solardii, Morfeusz jednak odmówił, za co zapłacił utratą stanowiska Namiestnika Solardii. Jak zostało jeszcze przed jego zwolnieniem udowodnione wszystkie oszczerstwa pod naszym zarzutem o zdradę okazały się chybione, gdyż Morfeusz wysłał całe archiwum listy sejmiku do Króla, a w którym oczywiście nigdy nie było mowy o odłączeniu, zdradach czy choćby żartów na temat Króla. A do dzisiaj nikt z Solardii nie został przeproszony. Bardzo błędne i całkowicie niepotwierdzone zarzuty, przykre, ale prawdziwe. Najciekawsze jest to, iż lista sejmiku był aktywna już rok, czy nawet dwa lata wcześniej, kiedy Król nagle zapytał o dostęp do jej dostępu, przecież jak Król senior Artur I Piotr sam mówił: "Król to Król". Według niego przedłużenie konfliktu tylko by osłabiło pozycje Solardii i mógłby ją nawet dobić, ja jednak twierdze, iż byłaby to "zimna wojna" która w świecie mikronacji mogłaby wyjść tak Solardii jak i samemu Dreamlandowi na dobre, gdyż z kim konkurować jak nie z "największym wrogiem"? Pamiętam, odchodząc mówiłem, że jeszcze kiedyś będziemy znów razem, mam nadzieje, że się nie myliłem, choć po ostatnich zmianach w Solardii nie jestem tego taki pewny, a może ja mówiłem o swojej osobie? Ostatnie przemiany, w Solardii nawet nie wiem, od czego się zaczęły. Po podpisaniu traktatu na znak protestu odszedłem na "chorobowe" i przez dłuższy czas nie brałem udziału w życiu Solardii, Morfeusz do dzisiaj mi mówi, że zostawiłem ich i wróciłem na gotowe.
Bardzo zabawne, nie było mnie kilka miesięcy, a przez ten czas pojawił się nowy minister, aż jeden i kilka wpisów w "niusach". Zapomniałbym o konstytucji, która z demokracją ma z każdym paragrafem coraz mniej wspólnego. Pytanie: gdzie w tedy był Książe Morfeusz? Tego nikt nie wie, zapadł się pod ziemie przez okres około 9 miesięcy. Przeszedłem do opozycji wobec Księcia Morfeusza, założyłem partię Nowa Demokracja Solardii w jej skład wszedł od początku Kyle Nevdacil jako jej przewodniczący oraz ja. Bez trudu weszliśmy do sejmiku, bo tylko my dwaj startowaliśmy, i we dwóch pomimo nie pełnego składu mieliśmy większość, i co z tego? Morfeusz sam sobie w konstytucji ustalił prawo weta i sejmik w zasadzie może nie istnieć, bo co mu się nie spodoba może wyrzucić do kosza i nawet nie powiedzieć, dlaczego. Zostałem Kanclerzem, Nevdacil Marszałkiem. Naciskałem na Morfeusza bardzo, a jego niechęć do mojej osoby rosła wprost proporcjonalnie do mijającego czasu. Jak doszły mnie słuchy, Morfeusz przyznał się iż mu zawadzam i stara się mnie jakoś pozbyć, a przecież dajcie mi człowieka a znajdzie się paragraf - i tak się stało. Pewnego razu zapytał mnie na gadu-gadu czy zgodzę się na wprowadzeniu stanu wyjątkowego mówiąc, aby pozałatwiać sprawy szybko, bo wiele instytucji kuleje, i tak będzie łatwiej. Mówił, że ma zamiar skazać Prezydenta Baridasu, dzisiaj już Króla Majkela oraz zastanowi się nad ukaraniem Kaworu Nagisy. W tamtym czasie byłem zły na Majkela za jego zachowanie wiec moja reakcji nie była tak bardzo na nie - Jedynie Kaworu, którego darze sympatią (pomimo tego, iż ciągle jest sprawa w sądzie w Dreamlandzie przeciwko niemu z mojego powództwa) moim zdanie nie zasługiwał na karę, Morfeusz obiecał się zastanowić wiec bardzo niechętnie, mówiąc, że to zły krok, "ale rób, co chcesz", "podpisałem się" pod stanem wyjątkowym. To, co się stało zaraz po nim przeszło najśmielsze oczekiwania. Wyroki dostali Majkel, jak i Kaworu, poza nimi jeszcze kilka osób, głównie obywatele państw obcych. Jako, że wydało mi się wyjątkowo niesprawiedliwe to, co Morfeusz wyprawiał publicznie zaskarżyłem wyroki. Majkel i Kaworu zostali skazani za przenoszenie konfliktów z innych państw na teren Solardii, jak Majkel swoje za pazurami miał, tak Kaworu był całkowicie niewinny. Tuż przed zaskarżeniem wyroków porozmawiałem z Majkelem i mi wytłumaczył, za co dokładnie został on i Kaworu skazani: jedno małe ostrzeżenie przed człowiekiem imieniem Songhan. Jako że obaj spotkali się z mim tak w Natanii (Kaworu) i Baridasie (Majkel), obaj znali go lepiej i widzieli, czego on jest winny. Ja Songhana spotkałem jeszcze jak był w Natanii, później pomagałem mu w Al Rajn i miałem o tym człowieku i nadal mam dobre zdanie. Al Rajn upadło, a kilku obywateli przeniosło się do Solardii zasiedlając Cyberię. Mój konflikt z Morfeuszem narastał, aż w końcu Morfeusz postanowił wykorzystać stan wyjątkowy przeciwko mnie, byłem pierwszym Solardyjczykiem skazanym w procesie politycznym, byłem winny (wg Morfeusza) umyślnego zaniedbania obowiązków Kanclerza, za co zostałem skazany na utratę prawa piastowania jakiegokolwiek stanowiska państwowego, przez co jednocześnie przestałem być Kanclerzem Wielkiego Księstwa Solardii. W między czasie moja i Nevdacil partia się rozrosła i nowymi jej członkami w przeciągu kilku dni stali się Książę Bez Ziemi Eryk, Panienka Lidia Summer oraz niejaki Riina. Ten ostatni (tak to facet), został kandydatem na posła sejmiku w wyborach uzupełniających, a że człowiek jest słabego charakteru, wkrótce po wyborach został wykluczony z partii z powodu dwulicowości oraz skłonności do przestępstw (do dzisiaj mam w archiwum na gadu jego wywody jakby to okraść banki Dreamlandu oraz Sarmacji). Riina stał się zagorzałym morfinistą (i ja nim kiedyś byłem, niestety). W tym samym czasie spotkałem się z kilkoma osobami z Baridasu oraz Sarmacji, porozmawialiśmy sobie o stanie wyjątkowym, i wyszło z tego, iż Morfeusz powołał się na przepisy, które mówią o czymś innym jak faktycznie stanowią. Publicznie o tym powiedziałem, jako że zostałem poparty przez partię Nowa Demokracja Solardii, postanowiłem przegłosować w sejmiku ustawę, która stwierdzała, iż przez błąd legislacyjny anuluje się wszystkie postanowienia Księcia Morfeusza od momentu rozpoczęcia stanu wyjątkowe, miałem nadzieje iż Morfeusz się przyzna do błędu, choćby "cichaczem" po prostu podpisując ustawę. Mogło być normalnie, Morfeusz wyszedłby z wszystkiego z tarczą i każdy by był szczęśliwy, jednak ten człowiek napisał mniej więcej tak: VETO, I CO TY NA TO? Na posta na listę o tym, że stan wyjątkowy jest bezprawny skwitował to czymś na poziomie "bzdury" czy "brednie". Tym się ośmieszył siebie, a przez to i całą Solardię. Postanowiłem go pokonać jego własną bronią, prawem, którego tak bardzo pilnował, sam je łamiąc. Nie było to proste, ale się udało, prawie. Przeszukałem konstytucje i kodeks karny i jasno z niego wynikało, iż wszyscy książęta, bez wyjątku, łamią konstytucyjne prawo. Każdy Książę (poza Księciem Bez Ziemi) ma przypisaną swoją krainę, którą musi się opiekować, po przeglądnięciu dokumentów jasno wynikało, iż każdy tego prawa nie przestrzega, tym samym łamiąc konstytucje. Z punktu widzenia tak umiłowanego prawa Księcia Morfeusza, które sobie napisał pod siebie i które się na niego zawaliło, najprostszą sprawą było oskarżenie Księcia Ssimona. Osoba, która nigdy od czasów secesji nie napisała posta na listę Solardii, ani na listę sejmiku, (na którą też jest zapisany), z nie podbitym dowodem osobistym (wymagane jest podbić, co trzy miesiące), która nigdy nie zrobiła niczego dla wolnej Solardii. Piękne oskarżenie wysłane na Listę Solardii i do sądu. I to pierwsze mnie zgubiło, Hetman Wielki stwierdził, iż Książęta są osobami zaufania publicznego i nie można ich oskarżać o nic publicznie, oskarżenie musi być wysłane do niego a on niezwłocznie ma przekazać do sejmiku. W sejmiku jeszcze wtedy zasiadałem ja i Nevdacil wiec było jasne, jaki będzie wyrok. Moim błędem było wysłanie oskarżenia na listę Solardii, za co dostałem kolejny wyrok. Już drugi. Tak samo śmieszny jak ten pierwszy. Zostałem skazany na pozbawienie praw obywatelskich na dwa miesiące w zawieszeniu na ileś tam lat (pięć?). Pozbawienie mnie praw obywatelskich miało mnie unieszkodliwić jako posła, gdyż trzeba było ratować Ssimona. Sytuacje w Solardii nie napawała ludzi optymizmem, Nevdacil jako burmistrz miasta Zistar przeprowadził sondę czy mamy się z miastem przenieść do Sarmacji, o czym rozmawiał z Księciem Morfeuszem. Sprawa nabrała takiego toku, iż Kyle został wyrzucony z Solardii, a Morfeusz pozbył się kolejnego posła- Ja z wyrokiem, Nevdacil "uśmiercony". Napisałem, krótką notkę komentująca mój drugi wyrok, iż w Polsce istnieje luka prawna, kiedy poseł, który jest pozbawiony immunitetu trafi do więzienia nadal ma prawo do głosowania w sejmie. Niestety w Polsce nie można wyrzucić jednego posła gdyż ordynacja wyborcza tego uniemożliwia, trzeba by rozwiązać cały sejm a jaki Lepper będzie tego chciał? Poseł może się sam zrzec mandatu poselskiego (na przykład, kiedy zdrowie mu na to nie pozwala, wątpię, aby skazany chciałby się go pozbawiać) oraz kiedy umrze. Nie jestem prawnikiem, może to się nieco różnić od faktycznego stanu rzeczy, ale tak było lub bardzo podobnie jeszcze do nie dawna. Powołałem się na to arcyciekawe zjawisko, a Książę sam sobie zrobił wykładnie prawa mówiąc, gdyż nie ma w Solardii możliwości ograniczenia wolności to kara jest taka a nie inna. Zgadnijcie, kto pozostał w sejmiku, tak, wyrzucony z partii Riina, który dzisiaj jest najbardziej nieudanym Kanclerzem w historii Solardii. Przykre, ale prawdziwe. Sam siebie powołał na Kanclerza:)
  I to w sumie koniec całej historii, Morfeusz dzisiaj w Solardii już nie ma przeciwników, co mają jakąś władze, sejmik został rozwiązany, wszystko pomyślane tak abym nie mógł startować wy wyborach, mój wyrok dwóch miesięcy mi na to nie pozwala, ale jak znam życie pewnie im się noga powinie i następnym razem nie popełnię błędów. Morfeuszu! Sprawiedliwość nadciąga! Książęta! Brać się do roboty, bo Nowa Demokracja Solardii wojny o wolność jeszcze nie przegrała!
  Na koniec dodam, iż Hetman Wielki nigdy nie przekazał oskarżenia do sejmiku, przynajmniej mi o tym nie wiadomo gdyż zostałem z tej listy wyrzucony. Co jeszcze mogę powiedzieć? Mogę przeprosić Artura I Piotra za secesje, do której dopuściłem, bo ona była złem, jednak złem koniecznym, to tak jak mawiał Churchill, że demokracja jest złym systemem, ale lepszego jeszcze nie wymyślono. Królu Arturze, jeżeli to czytasz musze Ci powiedzieć, że naprawdę jesteś, byłeś Wielkim Królem. Nikt z pozostałych seniorów Ci nie dorównuje, mierna namiastka Pavla I Leniwego jest Twoim przeciwieństwem, eMBe był zupełnie inny, w Tobie eMBe też tkwi pewna Wielkość, a TomBonda nie mam co wspominać, bo przybyłem do Dreamlandu już po jego abdykacji. Królu Arturze, może gdybyś przystąpił na podniesienie rangi Uniwersytetu Słońca wszystko by się potoczyło zupełnie inaczej- i pomyśleć, że odmówiłem kandydowania na Namiestnika Morlandu (Kazio Wichura nim został), albo, że mogłem być premierem Rządu Królewskiego w Dreamlandzie, wszystko, aby być lojalnym człowiekowi, który się mnie pozbył jak stałem się dla niego niewygodny.
  Niniejszy artykuł został napisany dzięki niezapisanym na papierze wspomnieniom jednego z obywateli polskich mikronacji, a spisał je specjalnie dla Czytelników Gazety Furlandzkiej, Gall ICM. Chciałbym również dodać, iż ten obywatel nie wyraził zgody na przetwarzanie tego, co mi opowiedział i w razie procesu, jaki by mi wytoczył już teraz się przyznaję, iż jestem winny. Ja Gall ICM, obiecuje tej osobie, iż nigdy nie wyjawię, jego tożsamości, gdyż w artykule padają oskarżenia w stosunku do osób zaufania publicznego i kolejni obywatele mogliby być prześladowani przez pierwszą Koreę Północna polskich mikronacji.
Skomentuj

    - 4 -    
Do 3 strony Do 5 strony