| Dreamland czy już może Brugia? |
| Wywiad z p. Mugglerem |
| Kaworu Nagisa |
Kaworu Nagisa: Jak Pan ocenia kondycję mikronacji w v-świecie w połowie 2006 roku, Panie Mugglerze?
Muggler: Wbrew pozorom nie jest dobrze, spada aktywność. Na szczęście są wakacje, więc niska aktywność znajduje pewne usprawiedliwienie. Jednak największym nieszczęściem tego roku jest spadek tendencji mikrouniwersalistycznych, mający wyraz w wypowiedzeniu Traktatu Mapy przez Sarmację. Zapewne przyczyną spadku takich tendencji stała się abdykacja Artura Wielkiego.
K. N.: Jak rozumiem, uważa Pan, że v-świat powinien się w pewnym stopniu jednoczyć. Czy podziały, jakie się tworzą nie są naturalne? I dlaczego uważa Pan taki obrót spraw za negatywny?
M: Mikronacje nie wypełniają teraz w pełni swojego głównego celu - symulacji działania państwa. Prawdziwe państwo ma swoje miejsce na mapie, importuje, eksportuje i przeżywa załamania gospodarcze w związku z kryzysem na Bliskim Wschodzie.
K. N.: Uważa Pan, że symulacja realnego państwa jest jedyną czy tylko słuszną drogą zabawy w v-państwa?
M: Takie jest założenie. Oczywiście, nie musimy całkowicie wiernie trzymać się realnego prawzorca, ale to podobieństwa do rzeczywistości czynią nas wirtualnymi państwami.
K. N.: Słuchając opowieści ludzi, którzy pamiętają jeszcze panowanie Króla Tombonda I można odnieść wrażenie, że przynajmniej część z nich dążyła do Dreamlandu bez systemu gospodarczego, a nawet bez pieniędzy, gdyż uważali, że nie na tym polega zabawa w mikronacje. I w związku z tym nasuwa się kolejne pytanie dotyczące właśnie Dreamlandu. Najstarsze państwo w v-świecie egzystuje już ponad 7 lat bez systemu gospodarczego, podczas, gdy wiele innych (Sarmacja, Scholandia, Wandystan, Brugia) swój system posiadają. Jak to zatem jest z tym przybliżaniem się do realiów?
M: Do realiów przybliżać można się różnymi drogami, cel jest jeden. Moim marzeniem jest możliwość wymiany towarowej między systemami gospodarczymi, choć na dzień dzisiejszy to mrzonka. I wbrew pozorom, główną przeszkodą nie są problemy techniczne, lecz wielka polityka.
K. N.: Wchodząc w temat polityki między państwami, czy widzi Pan jakąś szansę na porozumienie chociażby pomiędzy Wielką Trójcą?
M: Jedynie poprzez liczne kompromisy i wyrzeczenie się mocarstwowych ambicji.
K. N.: Pana zdaniem istnieje taka realna możliwość?
M: Ależ oczywiście. Wystarczy, że zostaną zlikwidowane partie narodowe, a nacjonaliści wypędzeni do Wandystanu. Żartowałem. Jest to trudne, ale już pewnym kompromisem było utworzenie Rady Mapy.
K. N.: Która ostatnio zawiodła, prawda?
M: Tak, przez mocarstwowe ambicje, których Sarmaci nie potrafią się wyrzec.
K. N.: Nie widzi Pan w tym żadnej winy Scholandii? Jedynie winę Sarmacji?
M: Gdyby nie istniała instytucja weta, projekt i tak zostałby odrzucony większością głosów.
K. N.: Może Pan wyjaśnić tę sytuację naszym czytelnikom?
M: Dobrze wiemy, że stanowiska Królestw Sojuszniczych, Natanii i Brugii w kwestiach polityki zagranicznej są dość podobne.
K. N.: Przechadzając się ulicami Sarmacji lub krajów jakoś z nią związanych słyszy się, że Sarmacja jest potęgą i tę potęgę trzeba umacniać. Co Pan na to?
M: Uważam, że każda forma nacjonalizmu jest zła, prowadzi bowiem nieuchronnie do wypaczeń, a w efekcie... kto wie, czy nie do wojny i ludobójstwa. Potęgi rodzą się i umierają, lecz ich żywot jest krótszy, aniżeli zwykłych państw - upadł Rzym, upadł Babilon, upadła Persja, lecz Izrael trwa, jeśli mogę użyć analogii do rzeczywistości.
K. N.: Przepowiada Pan zatem upadek Sarmacji?
M: Niekoniecznie, ale przyjdzie czas, kiedy będzie słabsza niż obecnie. Państwa przeżywają swoje wzloty i upadki.
K. N.: Czy sądzi Pan, że Baridas osłabi czy wzmocni Sarmację, jeżeli stanie się jedną z jej prowincji?
M: To zależy tylko od Baridajczyków. Ludzie tworzą potęgę wirtualnego państwa i ludzie tę potęgę potrafią zniszczyć. Szczerze mówiąc, to niewiele mam do powiedzenia na temat Baridasu, bo nigdy dłużej tam się nie zatrzymywałem, nawet na międzylądowaniach na trasie Matahrad-Saudade...
K. N.: A czy obserwuje Pan to, co obecnie dzieje się w Baridasie, który przestał być republiką?
M: Kątem oka. Niepokoi mnie to. Baridas przez to traci swoją wyjątkowość. Traci jeden z niewielu swych atutów, jakim jest republikańskość.
K. N.: Troszczy się Pan o los Baridasu?
M: Nie nazwałbym tego tak. Najbardziej na sercu leży mi oczywiście los Brugii i Dreamlandu, ale ważna jest również przyszłość wszystkich mikronacji.
K. N.: A czy obserwuje Pan Solardię i śledzi ostatnie wydarzenia?
M: Szczerze mówiąc, niezbyt. Nie mam pojęcia, jakie to ostatnie wydarzenia.
K. N.: Nie wie Pan zatem o przymusowym wyjeździe Natańczyków z Wielkiego Księstwa Solardii?
M: Nie wiem, ale zakrawa to na skandal.
K. N.: Przejdźmy teraz do pana rodzimej Brugii. Może chciałby Pan na wstępie pochwalić się jakimiś sukcesami przed czytelnikami naszej gazety?
M: Wybraliśmy parlament, będziemy mieli jego marszałka, żyjemy i ani nam się śni umierać!
K. N.: Jaką pozycję na arenie mikronacji zajmują obecnie Brugia i Dreamland?
M: Ona przestała istnieć wraz z wypowiedzeniem Traktatu Mapy. Pozycja Dreamlandu jest niezmiennie dość mocna, natomiast pozycja Brugii wzrasta po kryzysie na linii Brugiopolis-Scholopolis.
K. N.: Jeżeli nie ma już areny mikronacji, to co jest?
M: Dwie konkurencyjne. Pierwsza, skupiona wokół Królestw Sojuszniczych, druga wokół Grodziska. Obie dość nieśmiało ze sobą współpracują.
K. N.: Jak Pan to ocenia?
M: Jest to zjawisko zdecydowanie niekorzystne dla polskiej sceny wirtualnych państw. Osłabia ono wszystkie mikronacje - bez wyjątku.
K. N.: I ostatnie pytanie. Proszę spojrzeć w przyszłość polskich mikronacji. Na drugą połowę 2006 roku, na rok 2007, a nawet dalej. Co Pan tam dostrzega?
M: Widzę ciemność... ciemność widzę... (śmiech)
K. N.: A może coś więcej?
M: Być może zaistnieje szansa na odbudowę współpracy między Wielką Trójcą, choć jest to mało prawdopodobne. Miejmy nadzieję, że tak zwana góra się dogada, z korzyścią dla nas wszystkich.
K. N.: Żadnych nowości?
M: Trudno mi w chwili obecnej o domysły. Miejmy nadzieję, że przyszłość będzie korzystna dla wszystkich obywateli wirtualnego świata. Chodzą słuchy, że pojawi się wkrótce nowa inicjatywa mikroświatowa, ale jaka - tego nie mogę już wyjawić.
Wywiad przeprowadził i pytania przygotował Kaworu Nagisa.
|
| Skomentuj |
|