5 gazeta.furlandia.net DREAMLAND sierpień 2006 r. Gazeta Furlandzka
Do 4 strony Do 6 strony
Dreamland czy już może Brugia?
Wywiad z p. Mugglerem
Kaworu Nagisa
Kaworu Nagisa: Jak Pan ocenia kondycję mikronacji w v-świecie w połowie 2006 roku, Panie Mugglerze?

Muggler: Wbrew pozorom nie jest dobrze, spada aktywność. Na szczęście są wakacje, więc niska aktywność znajduje pewne usprawiedliwienie. Jednak największym nieszczęściem tego roku jest spadek tendencji mikrouniwersalistycznych, mający wyraz w wypowiedzeniu Traktatu Mapy przez Sarmację. Zapewne przyczyną spadku takich tendencji stała się abdykacja Artura Wielkiego.

K. N.: Jak rozumiem, uważa Pan, że v-świat powinien się w pewnym stopniu jednoczyć. Czy podziały, jakie się tworzą nie są naturalne? I dlaczego uważa Pan taki obrót spraw za negatywny?

M: Mikronacje nie wypełniają teraz w pełni swojego głównego celu - symulacji działania państwa. Prawdziwe państwo ma swoje miejsce na mapie, importuje, eksportuje i przeżywa załamania gospodarcze w związku z kryzysem na Bliskim Wschodzie.

K. N.: Uważa Pan, że symulacja realnego państwa jest jedyną czy tylko słuszną drogą zabawy w v-państwa?

M: Takie jest założenie. Oczywiście, nie musimy całkowicie wiernie trzymać się realnego prawzorca, ale to podobieństwa do rzeczywistości czynią nas wirtualnymi państwami.

K. N.: Słuchając opowieści ludzi, którzy pamiętają jeszcze panowanie Króla Tombonda I można odnieść wrażenie, że przynajmniej część z nich dążyła do Dreamlandu bez systemu gospodarczego, a nawet bez pieniędzy, gdyż uważali, że nie na tym polega zabawa w mikronacje. I w związku z tym nasuwa się kolejne pytanie dotyczące właśnie Dreamlandu. Najstarsze państwo w v-świecie egzystuje już ponad 7 lat bez systemu gospodarczego, podczas, gdy wiele innych (Sarmacja, Scholandia, Wandystan, Brugia) swój system posiadają. Jak to zatem jest z tym przybliżaniem się do realiów?

M: Do realiów przybliżać można się różnymi drogami, cel jest jeden. Moim marzeniem jest możliwość wymiany towarowej między systemami gospodarczymi, choć na dzień dzisiejszy to mrzonka. I wbrew pozorom, główną przeszkodą nie są problemy techniczne, lecz wielka polityka.

K. N.: Wchodząc w temat polityki między państwami, czy widzi Pan jakąś szansę na porozumienie chociażby pomiędzy Wielką Trójcą?

M: Jedynie poprzez liczne kompromisy i wyrzeczenie się mocarstwowych ambicji.

K. N.: Pana zdaniem istnieje taka realna możliwość?

M: Ależ oczywiście. Wystarczy, że zostaną zlikwidowane partie narodowe, a nacjonaliści wypędzeni do Wandystanu. Żartowałem. Jest to trudne, ale już pewnym kompromisem było utworzenie Rady Mapy.

K. N.: Która ostatnio zawiodła, prawda?

M: Tak, przez mocarstwowe ambicje, których Sarmaci nie potrafią się wyrzec.

K. N.: Nie widzi Pan w tym żadnej winy Scholandii? Jedynie winę Sarmacji?

M: Gdyby nie istniała instytucja weta, projekt i tak zostałby odrzucony większością głosów.

K. N.: Może Pan wyjaśnić tę sytuację naszym czytelnikom?

M: Dobrze wiemy, że stanowiska Królestw Sojuszniczych, Natanii i Brugii w kwestiach polityki zagranicznej są dość podobne.

K. N.: Przechadzając się ulicami Sarmacji lub krajów jakoś z nią związanych słyszy się, że Sarmacja jest potęgą i tę potęgę trzeba umacniać. Co Pan na to?

M: Uważam, że każda forma nacjonalizmu jest zła, prowadzi bowiem nieuchronnie do wypaczeń, a w efekcie... kto wie, czy nie do wojny i ludobójstwa. Potęgi rodzą się i umierają, lecz ich żywot jest krótszy, aniżeli zwykłych państw - upadł Rzym, upadł Babilon, upadła Persja, lecz Izrael trwa, jeśli mogę użyć analogii do rzeczywistości.

K. N.: Przepowiada Pan zatem upadek Sarmacji?

M: Niekoniecznie, ale przyjdzie czas, kiedy będzie słabsza niż obecnie. Państwa przeżywają swoje wzloty i upadki.

K. N.: Czy sądzi Pan, że Baridas osłabi czy wzmocni Sarmację, jeżeli stanie się jedną z jej prowincji?

M: To zależy tylko od Baridajczyków. Ludzie tworzą potęgę wirtualnego państwa i ludzie tę potęgę potrafią zniszczyć. Szczerze mówiąc, to niewiele mam do powiedzenia na temat Baridasu, bo nigdy dłużej tam się nie zatrzymywałem, nawet na międzylądowaniach na trasie Matahrad-Saudade...

K. N.: A czy obserwuje Pan to, co obecnie dzieje się w Baridasie, który przestał być republiką?

M: Kątem oka. Niepokoi mnie to. Baridas przez to traci swoją wyjątkowość. Traci jeden z niewielu swych atutów, jakim jest republikańskość.

K. N.: Troszczy się Pan o los Baridasu?

M: Nie nazwałbym tego tak. Najbardziej na sercu leży mi oczywiście los Brugii i Dreamlandu, ale ważna jest również przyszłość wszystkich mikronacji.

K. N.: A czy obserwuje Pan Solardię i śledzi ostatnie wydarzenia?

M: Szczerze mówiąc, niezbyt. Nie mam pojęcia, jakie to ostatnie wydarzenia.

K. N.: Nie wie Pan zatem o przymusowym wyjeździe Natańczyków z Wielkiego Księstwa Solardii?

M: Nie wiem, ale zakrawa to na skandal.

K. N.: Przejdźmy teraz do pana rodzimej Brugii. Może chciałby Pan na wstępie pochwalić się jakimiś sukcesami przed czytelnikami naszej gazety?

M: Wybraliśmy parlament, będziemy mieli jego marszałka, żyjemy i ani nam się śni umierać!

K. N.: Jaką pozycję na arenie mikronacji zajmują obecnie Brugia i Dreamland?

M: Ona przestała istnieć wraz z wypowiedzeniem Traktatu Mapy. Pozycja Dreamlandu jest niezmiennie dość mocna, natomiast pozycja Brugii wzrasta po kryzysie na linii Brugiopolis-Scholopolis.

K. N.: Jeżeli nie ma już areny mikronacji, to co jest?

M: Dwie konkurencyjne. Pierwsza, skupiona wokół Królestw Sojuszniczych, druga wokół Grodziska. Obie dość nieśmiało ze sobą współpracują.

K. N.: Jak Pan to ocenia?

M: Jest to zjawisko zdecydowanie niekorzystne dla polskiej sceny wirtualnych państw. Osłabia ono wszystkie mikronacje - bez wyjątku.

K. N.: I ostatnie pytanie. Proszę spojrzeć w przyszłość polskich mikronacji. Na drugą połowę 2006 roku, na rok 2007, a nawet dalej. Co Pan tam dostrzega?

M: Widzę ciemność... ciemność widzę... (śmiech)

K. N.: A może coś więcej?

M: Być może zaistnieje szansa na odbudowę współpracy między Wielką Trójcą, choć jest to mało prawdopodobne. Miejmy nadzieję, że tak zwana góra się dogada, z korzyścią dla nas wszystkich.

K. N.: Żadnych nowości?

M: Trudno mi w chwili obecnej o domysły. Miejmy nadzieję, że przyszłość będzie korzystna dla wszystkich obywateli wirtualnego świata. Chodzą słuchy, że pojawi się wkrótce nowa inicjatywa mikroświatowa, ale jaka - tego nie mogę już wyjawić.

Wywiad przeprowadził i pytania przygotował Kaworu Nagisa.
Skomentuj

    - 5 -    
Do 4 strony Do 6 strony